Po dłuższej przerwie w publikowaniu na blogu w końcu wracam. I chyba nie mogłam wrócić z niczym lepszym niż z projektem, który naprawdę sprawił mi dużo przyjemności.
Przez ostatni miesiąc pracowałam nad albumem na zdjęcia, który powstał podczas szkolenia z Ania Tworzy. I muszę przyznać, że bardzo fajnie wspominam to szkolenie. Wiedza jest przekazywana w taki sposób, że można ją spokojnie przyswoić i krok po kroku wykonać cały projekt. Bez pośpiechu i bez poczucia, że coś jest nie do zrobienia.
A ponieważ bardzo lubię uczyć się nowych rzeczy i oczywiście zaraz potem je wypróbowywać, już wiem, że na tym jednym albumie się nie skończy.
Album na zdjęcia pełen wspomnień
Album jest dość duży i ma naprawdę sporo miejsca na zdjęcia i wspomnienia. Od początku podobał mi się pomysł stworzenia czegoś, co nie będzie tylko zwykłym albumem na fotografie, ale samo w sobie będzie pamiątką, którą można oglądać i odkrywać.
Bardzo podoba mi się również to, że każda strona albumu jest inna. Nie ma tutaj powtarzalności i oczywistego układu. Otwierasz kolejną stronę i za każdym razem pojawia się coś trochę innego – inna kompozycja, dekoracje, warstwy i drobne szczegóły.
I chyba właśnie to lubię w scrapbookingu najbardziej. Można łączyć ze sobą tyle różnych elementów i za każdym razem stworzyć coś zupełnie innego.
Okładkę również wykonałam samodzielnie. Nie korzystałam z gotowej bazy albumowej, więc cały projekt powstawał od podstaw. To chyba daje jeszcze większą satysfakcję, bo od pierwszych elementów aż do ostatniego detalu wszystko składa się w jedną całość.
Na okładce pojawiły się kwiaty, koronki, gaza, kokardki, elementy vintage, książki, zegar, ptaki i sporo drobnych dodatków. Wszystko utrzymane w delikatnej, pastelowej kolorystyce.
Co kryje się w środku albumu?
Tego akurat nie chcę opisywać zbyt dokładnie, bo zdecydowanie lepiej zobaczyć to na filmie. Nagrałam krótki filmik, na którym można zajrzeć do środka albumu i zobaczyć poszczególne strony.
Film z wnętrzem albumu pokazuję na moim Facebooku i Instagramie.
Właśnie jego grubość pokazuje, ile udało się w nim zmieścić. Jest sporo warstw, stron i dekoracyjnych elementów, ale mimo tego nadal pozostaje przede wszystkim albumem na zdjęcia.
Grubość albumu i wszystkie przygotowane warstwy.
Kartka handmade do kompletu
Do albumu powstała również kartka w podobnej kolorystyce.
Na kartce znalazł się napis „Jak wspaniale!”, a kompozycję uzupełniłam kwiatami, kokardami, książkami, zegarem i innymi drobnymi dekoracjami.
Bardzo lubię takie przestrzenne kartki, bo można na nich znaleźć mnóstwo drobiazgów. Czasami dopiero przy bliższym przyjrzeniu się widać elementy, których wcześniej nie zauważyliśmy.
Do kartki przygotowałam również pasującą kopertę, dzięki czemu całość tworzy gotowy komplet.
Tył albumu
Nie mogło oczywiście zabraknąć kilku zdjęć pokazujących album również z drugiej strony. Przy takich projektach lubię oglądać nie tylko samą okładkę, ale też wszystkie te elementy, które na pierwszy rzut oka mogą umknąć.
Tył albumu – również wykonany własnoręcznie.
To nie będzie mój ostatni album
Cały album powstawał przez miesiąc. Było przy nim sporo pracy, ale przede wszystkim dużo przyjemności z tworzenia. Lubię takie projekty, przy których można usiąść, skupić się na szczegółach i obserwować, jak z pojedynczych elementów powstaje coś większego.
I już wiem, że to nie będzie mój pierwszy i ostatni album. Mam ochotę zrobić kolejny, ale tym razem w zupełnie innym klimacie. Inne grafiki, inne kolory, może trochę inny charakter. Pomysłów już mi nie brakuje.
Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na to szkolenie, bo nie tylko nauczyłam się czegoś nowego, ale przede wszystkim dostałam ochotę, żeby dalej eksperymentować i tworzyć kolejne albumy po swojemu.
Teraz mój album czeka już tylko na zdjęcia. A tych, jak można się domyślić, trochę się przez lata uzbierało.
Mam nadzieję, że spodobała Wam się moja pastelowa wersja tego projektu.
A ja wracam do tworzenia, bo mam już ochotę zrobić następny album.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo dziękuję za odwiedziny :)